TEKSTY

dwa drzewa
splecione ze sobą
jako kochankowie
w miłosnym uścisku
chciałyby głową
dotkąć nieba
a korzeniami
jądra istnienia

kolejna pusta chwila
niewypełniona niczyim śmiechem
pojedyncze podwójne i po dziesiąte
zaprzeczenie
bawię się kolorami
a słowa nabierają pędu
i wpadają prosto do
brz(ucha)

czy jest ktoś
kogo nie zachwycają
tańczące w powietrzu
płatki śniegu?

zapadam się coraz glębiej
w sobie

powoli wylogowywuję
się z życia

co dzień
co noc
kruk siada na piersi
i gorycz w ustach

powoli wylogowywuję
się z życia

jesień

za wcześnie przyszła jesień
przymrozek
zbyt szybko osiada na stopach
powietrze
coraz bardziej szare i zwiędłe
zmieniam kolory
razem z żółknącymi liśćmi
ciało stałe
zamienia się w nieznośną lepkość
budzę się na wezwanie
3:34
z otwartymi oczami
oglądam sny,
które nie zdążyły
się przyśnić
łowię kojący zapach

Odeszłam ostatnio
od zmysłów
nie jestem pewna
czy wróciłam
na dobre
a co dopiero na złe
zimne podłogi
wyrwanie włosów z głowy
i ostre przedmioty
musiałam
spojrzeć
na leżące
z boku
(bo z góry nie było widać)