TEKSTY

niedopowiedzenia

niedopowiedzenia
mimo tysięcy słów wymówionych
mimo krzyku i jęków, obrazów melodii kolorów
niedopowiedzenia w żadnym języku
istniejącym i nie

niedopomyślenia
dla kogoś kto nigdy nie dotknął
zimnej podłogi dna
form codziennych i ekstremalnych zarazem

niedopowiedzenia
jeśli nie oczami

niedopomyślenia
dla kogoś kto nigdy nie dotkął

mnie

28 maja

szpitalne korytarze
długie hole
brudne poczekalnie
zapomniane miejsca
miejsca z braków wspomnień
migająca żarówka nad głową
mdłości i ścisk w brzuchu
świadkowie codziennych radości
świadkowie ostatecznych rozpaczy

za oknem deszcz
próbuje oddychać przez foliową torbę
szczelnie naciągniętą na głowę
zabawne
życie jak jednorazówka
tak samo
jedorazowe

dwa drzewa
splecione ze sobą
jako kochankowie
w miłosnym uścisku
chciałyby głową
dotkąć nieba
a korzeniami
jądra istnienia

kolejna pusta chwila
niewypełniona niczyim śmiechem
pojedyncze podwójne i po dziesiąte
zaprzeczenie
bawię się kolorami
a słowa nabierają pędu
i wpadają prosto do
brz(ucha)

czy jest ktoś
kogo nie zachwycają
tańczące w powietrzu
płatki śniegu?

zapadam się coraz glębiej
w sobie

powoli wylogowywuję
się z życia

co dzień
co noc
kruk siada na piersi
i gorycz w ustach

powoli wylogowywuję
się z życia

jesień

za wcześnie przyszła jesień
przymrozek
zbyt szybko osiada na stopach
powietrze
coraz bardziej szare i zwiędłe
zmieniam kolory
razem z żółknącymi liśćmi
ciało stałe
zamienia się w nieznośną lepkość
budzę się na wezwanie
3:34
z otwartymi oczami
oglądam sny,
które nie zdążyły
się przyśnić
łowię kojący zapach