TEKSTY

że

ile wschodów
i zachodów słońca
zmieści się w małym palcu
czy można błądzić
ślepym,
czy należy mieć zawsze
otwarte oczy
kiedy wiedzieć
znaczy rozumieć
a kiedy nie

ile odcieni wody
mieści się w jednym oku
(bo drugie przymknięte)
ile migoczących fotonów
w mgnieniu oka
nad wodą
oko zwierciadłem duszy
oko zwierciadłem wody

niekończący się pęd myśli
wdech
wydech

zdarzenie

zderzenie
czołowe boczne
sprężyste
z rzeczywistością
zdarzenie
po którym nie ma powrotu
do stanu początkowego
tak jakby go nigdy nie było
jak WTC albo śmierć kota
mgnienie oka
dzielące życie
na prawdę oraz nieprawdę
na westchnienie
na opuszczoną głowę

jest tylko to kim chcesz być
i kim jesteś
jak długo walczysz
a kiedy staje ci się to obojętne
czy ostro widzisz własne kontury
czy tło rozmazane
jak bardzo jesteś w snach
jak bardzo na jawie.

nie wierzę, że wszystko jest po coś
a spadająca cegła
ma cel
sens
nie wierzę w sens
jest przereklamowany

tak samo
nie wierzę w przypadek
przypadki nie chodzą parami
jednocześnie żywe
i martwe jak kot Schrodingera
nie chodzą
kiedy nie patrzę

skóra na palcach
coraz bardziej
pomarszczona
starte linie papilarne

nie wierzę w linie
koła kwadraty
i inne kształty
nie wierzę
w to dokąd idę
czy idę
aby na pewno

Nie otwiera się
wszystkich puszek pandory
na raz
złe słowa
zły dotyk
i złe miłości
demony
niedożywione krzywe koślawe
i te wypasione
przez lata
potem trudno
z powrotem zamknąć,
oprzeć siebie
o ścianę
o mur
stojący gdzieś
obok
nie mój

kokon

nie dzieli się włosa
na czworo
szesnaście
sześćdziesiąt cztery
jak
komórki
które się nie dzielą
czekam
aż się przepoczwarzę
zamienię
gorzej kiedy wyskoczy
error

there is a lot of space

kara
dla ciebie za opieszałość
działanie fair play i zgodnie z zasadą
kara dla mnie
za zbędność
za nadgorliwość
nadzieje i oczekiwania
za dobre chęci
te, co nimi piekło wybrukowane
i za te złe
chęci tylko dla siebie
bez względu na konsekwencje
bezwzględne
bo kiedy mówisz
nie pozwolę Ci umrzeć
to czuję twoje słowa
jak rzeczywistość

trzeba zabić tę miłość
oswojoną i ufną
jak pies
ogrodnika
co jada tylko
miłosny pasztet
trzeba zabić tę miłość
z podrobów i mięsa
z wszystkich wnętrzności
z żył
we dnie
i we śnie
trzeba zabić te miłość
nieprawdziwą
zmyśloną
z potrzeby
ducha
i głowy
trzeba ją zabić
na śmierć